niedziela, 10 listopada 2013

emigranci z nod


r. kobierski / ziemia nod


oprócz edenu jest też inna ziemia. jałowa i niegościnna. kraina wygnanych i zapomnianych. nod.
to wszystko odbywa się na styku.

czekam na właściwy moment. nie spieszę się. rzadko się to zdarza. taki brak pośpiechu, łapczywości. pozwalam opowieści płynąć przez mnie. nie jestem skupiony. nie zapamiętuję wątków. nie pamiętam nazwisk. jest w niej jakiś magnetyzm, który każe czekać. pozwalać płynąć. pozwalać rozmywać się jej w czasie.
teraźniejszość obarczona jest nieznośną ciężkością. to warstwy czasu, jedna na drugiej. nakładają się na siebie. kiedy zaczyna się to dostrzegać, powietrze wydaje się gęstsze. nie jest już powietrzem, ale sumą ich wszystkich. wyziewów historii. gęstością wszystkich oddechów.
kobierski wywołuje duchy. litery, które tworzą zdania to litery z tablicy, która służy do rozmów z nimi. tymi którzy byli tu wcześniej. tymi, których nigdy nie było.
nie umiem przejść obojętnie obok zdań, które wywołują rodzaj żalu za czymś co bezpowrotnie przeminęło. za światem archaicznym, ale różnorodniejszym niż ten za oknem. niektóre słowa albo opisy skądś znam. skąd? wydaje mi się, że rozrywam ciężką kotarę i przez szparę, która powstał obserwuję ich.
mógłbym przecież ostrzec kogoś. uratować kogoś. ale nikt mnie nie widzi, nikt nie usłyszy.
nod wywołuje uczucie bliskości, tak jak tęskni się za zapomnianą zabawką z dzieciństwa. rodzaj retrospekcji. urwanej i niepewnej. coś jak uciekinier z kraju ogarniętego wojną, który wypiera obrazy śmierci. zapomina w końcu kim jest. takim czymś jest nod. wyparciem. zapomnieniem. ale i żalem.                  i tęsknotą. i bólem.

nod to znaczy błądzić. widzimy z bliska coś więcej niż kawał historii. codzienną rzeczywistość prowincjonalnej okupacji, strach kiedy nie ma już nadziei, widzimy bohaterów i skurwysynów. bez dat. bez patosu. za to z brudem i odorem jaki wydobywa z człowieka przerażenie. co czujemy? czasem pustkę - bo nie jesteśmy w stanie zrozumieć (czy Autor jest?), czasem bezsilność - bo świat nod to świat skończony, zamknięty.

a więc tarnów, gdzieś na obrzeżach przedwojennej Polski. mozaika  narodowości. mozaika losów każdego z nich, których poznajemy jako wolnych ludzi. podobnych nam. wojna wszystko wywraca. porządek tamtego świata. wtedy zaczyna się nod. wtedy zaczyna się błądzenie. 

mam na końcu nieodparte wrażenie - to błądzenie w poszukiwaniu samych siebie...  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz