wtorek, 10 grudnia 2013

płonące ściany świata


m. krajewski / koniec świata w breslau                                                                                                                                                                                                                                                  


sophie, sophie, sophie...w rytm kół pędzącego pociągu. sophie dudniąca wiernością młodej żony, sophie dudniąca rozpustą babilońskiej kurtyzany (tak, tak - archaizmy są tutaj jak najbardziej na miejscu).
sophie szukająca swojego miejsca, sophie miotająca się w sobie samej.

breslau, 1927.
dziwne morderstwa. zamurowany człowiek, poćwiartowany człowiek, zakłuty bagnetem. i wszędzie kartka z kalendarza. wszędzie oznaczony dzień morderstwa. po co?
mówią, że zbliża się apokalipsa. że będzie koniec świata.
(w istocie koniec świata nastąpi kilkanaście lat później, nie tylko w breslau. wszędzie)
śledztwo prowadzi radca mock. idzie mu kiepsko. i śledztwo i własne życie. małżeństwo z dużo młodszą sophie rozpada się. coraz więcej zdrad i coraz więcej kartek z kalendarza. wydarzenia pędzą w czasie, przed siebie, bywa jednak, że równoległe, bywa, że przecinają się nagle. czy zmierzają do tego samego punktu?
mam takie przeczucie, kiedy za oknem równie rozpędzonego pociągu migają obrazy zasypanej śniegiem polski.
mock pije, wtedy umysł zwalnia, pozwala skupić się na tym co najistotniejsze, pomija gwar, pomija ciągle dudniące: sophie, sophie, sophie....

przechadzam się po breslau krótko po pobycie we lwowie. jak tu inaczej. strzeliściej. czyściej. wiadomo - zagranica. 
przechadzam się i powtarzam w myślach jak mantrę: "świat płonął, kochankowie odgryzali sobie wargi, wiarołomne żony zdradzały mężów na basenach, muzykalne blondynki o łagodnym dziecinnym głosie klękały przed szukającymi podniet arystokratami, a przyjaciele zapominali o swej przyjaźni."

ofiary są przypadkowe - szepczę do ucha mockowi.
czas i miejsce - już nie. mówię nico głośniej. on zapisuje to w swoim notesie.
bierze mnie za swoją intuicję.

a więc wypijmy mock, za sophie, za wasz koniec świata.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz